Poza Miastem a jednak nie w lesie – stary wpis z pamiętnika (wrzesień 2019)

0
276
views

Odkryłam stary i osobisty wpis z września 2019. Teraz jestem już gdzieś indziej – w lesie! Ale dobrze było sobie przypomnieć, jak się wtedy czułam. Spojrzeć przez okno i powiedzieć sobie – jestem!  Dajcie znać, czy takie stare pamiętnikowe wpisy Was interesują 🙂 

#zapiski Wrzesień 2019

Prawie dwa lata nie mieszkam w lesie. Jak żyję? Co jest tu i teraz? Ile prawdy zaakceptowałam i gdzie idę dalej? VegeSzamanka nie umarła. Ja się po prostu kształtuje!

Pamiętacie, jak pisałam o życiu w lesie? Życie się zmienia. Moje również. Dziś nie mieszkam w lesie, nie widuję dzików i nie walczę z dziurami w ogrodzeniu i szambem. Gdy piszę to zdanie, to płaczę. Bo tak to bardzo kochałam. Życie tam, mężczyznę, z którym byłam i to tworzyłam. Kochałam poranki na ganku, śpiew ptaków, zimną kawę na hamaku i grabienie liści. I ogniska bez sensu 🙂

Tak bardzo to kochałam, że w momencie, gdy się to skończyło, zupełnie nie umiałam sobie z tym poradzić. Szybka decyzja, spakowałam się i byłam już prawie w mieście. I w tym prawie mieście, jestem od dwóch lat. Nawet nie wiem, czy jestem gotowa Wam to powiedzieć. Byłam tak bardzo wdzięczna za każdy dzień, tak bardzo szczęśliwa każdego ranka, a jednocześnie tak bardzo smutna każdego wieczoru. Chciałam wybrać to, co dla mnie najlepsze. Wybrałam. I staram się doceniać każdą chwilę i iść na przód. By samej, postawić to, w czym czuję się szczęśliwa.

VegeSzamanka gdzieś umarła we mnie na dłuższą chwilę, a może właśnie po prostu się kształtuje? Czuję wielkie ukłucie w sercu i wiem, że to moment radzenia sobie z tym.

Wiecie, ja po prostu nie chciałam Was okłamywać. Stworzyłam siebie tam, a gdy „tam” zabrakło – zabrakło trochę mnie. I próbuję na nowo siebie odnaleźć. W codziennej pracy, relacjach z ludźmi, z marzeniami i planami.

Te prawie dwa lata bez kominka, bez dwóch psów i lasu na codzień, to jest czas mojej regeneracji. Budowania siebie, odkrywania co dalej, jak i po co. Gdzie idę? Wciąż, codziennie zadaje sobie to pytanie. Jednak też codziennie myślę o akceptacji i o życiu tu i teraz. Nie będę zadręczać się przeszłością i nie będę też w pogoni dążyć do przyszłości.

Mieszkam poza miastem, jednak na tyle blisko, a na tyle daleko od lasu, że żyję nieco w półśrodku. To, co jest dobre, to wciąż czuję las. Każdy wolny weekend, każda sposobność to chwila oddechu od pośpiechu codzienności.

Poza miastem można odetchnąć. W przenośni i w fizyczności. Jedna noc daje Ci energię na cały tydzień. Kontakt z naturą uwalnia.

Właśnie. Dlatego staram się po prostu jeździć, odkrywać nowe miejsca, wąchać wieś, budować relacje z ludźmi. Oddychać, by łapać energię. A jednocześnie pracować, by iść na przód.

Asia


Takich osobistych i starych, pamiętnikowych wpisów mam sporo. Na każdy rok mam oddzielny kalendarz, wpisuję myśli, piszę wiersze, krótkie sentencje, czasem całe monologi 🙂
Nie wiem, czy to dobre miejsce na ich publikację, liczę na Wasze zdanie. Jeśli chcecie więcej tego typu notek, dajcie znać

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here