#zapiski: Nie widać chmur, słońce nie wychodzi

0
923
views

14 stycznia 2020

Nie jest ani zimno, ani ciepło. Nie ma smutku, nie ma radości. Jakby wszystko przechodziło bezszelestnie. Życie toczy się według stałego harmonogramu, emocje opadły na skraj bezczucia. Czuję się zagubiona we własnym, mały pokoju istnienia, jednak nie – nie potrafię otworzyć drzwi, by wyjść. Nie ma szansy, bym otworzyła okna, by wpuścić świeżego powietrza. Ledwo co odsłaniam zasłony. Myślę – po co? Skoro słońca i tak nie ma.

Tylko ten mały rudy kundelek, towarzysz mego życia, budzi się ciągle, by krzykiem obwieścić sąsiadom, że wciąż tu oboje jesteśmy.

Szarość stycznia wypełniam obowiązkami, grzecznie spisuję plany na kolejne miesiące, wyznaczam cele, snuję w głowie marzenia. I śnię o większej odwadze.

Brak mi dziś sił na zrobienie prania, patrzę na kwiatki w pokoju i pocieszam się ich stagnacją – w cyklu życia jestem jak one, przymieram w tej niby zimie.
Czcić będę te chwile bez sensu, oddawać się bezbronnie regeneracji. Uśpiona styczniem potulnie przyjmę odpoczynek. Dla własnego dobra.

A.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here